Dzisiaj parę słów na temat maski, która
ostatnio całkiem przypadkowo wpadła w moje rączki, kiedy to robiłam większe zakupy
w drogerii internetowej. Uwielbiam błotne maski oraz glinkę zieloną, więc wybór
był dość oczywisty, gdy zobaczyłam połączenie tych dwóch składników w jednym
produkcie. Kupiłam ją, trochę w ciemno, nie spodziewałam się cudów, ale jednak
maska BingoSpa pozytywnie zaskoczyła mnie swoją jakością i działaniem. Mimo to nie jest do produkt, po którym możemy się spodziewać od razu efektu „WOW”, ale
przy systematycznym stosowaniu efekty są naprawdę zauważalne.
Maska zawiera mineralne składniki aktywne: 10% naturalne błoto z Morza Martwego, 2,5% zielonej glinki. Nie zawiera barwników i kompozycji zapachowych za to duży plus. Jej konsystencja jest dość lejąca, taka "ciapkowata", dzięki temu, że jest na bazie naturalnych składników - nie zawiera zbyt dużo ulepszaczy, jej formuła przypomina maskę własnoręcznie ukręconą w domu np. drożdzową. O jej naturalności świadczy też dosyć krótka data ważności.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz